9 sierpnia 2015

Ogrodzieniec Rodzinny Park Rozrywki


Rodzinny Park Rozrywki Ogrodzieniec odkryłam dzięki Cacynce
Po obejrzeniu pięknych zdjęć na Jej blogu od razu dodałam Ogrodzieniec
do naszej listy miejsc, które musimy zobaczyć na własne oczy ;)

Wyjazd to był pełen spontan. Mąż wierzył w moje słowa, że to tuż za Krakowem ;p
Dopiero w trasie okazało się, że moje "tuż za" daje 140km w jedną stronę ;)
Warto było jechać taki kawał, bo bawiliśmy się wyśmienicie.
Tola uwielbia takie miejsca, Cyprianowi humor dopisywał,
a my stare konie mogliśmy znowu poczuć się jak małe dzieciaki ;p

Na własnej skórze musiałam się przekonać... Nie polecam ;)



Jak Marcinowi znudzi się budowlanka to zatrudni się w cyrku ;p

Kooocham :* 

Kobitki góra ;) Pierw mamusia, a później córusia pokonały tatuśka.




Zawsze mam wrażenie,że wypadnę ze zjeżdżalni z "garbami",
ale zabawa i tak była przednia co widać poniżej ;p





Po Domu Legend i Strachu, Parku Doświadczeń Fizycznych, 
szaleństwie w Parku Rozrywki oraz na Torze Saneczkowym i wizycie w Parku Miniatur
wybraliśmy się na ruiny zamku.

Do zwiedzania byłam pierwsza, ale gdy zobaczyłam na dziedzińcu okrągłe schody mina mi zrzedła.
Panicznie się ich boję, do tego mam lęk wysokości i klaustrofobię...
Łatwo nie było, ale się nie poddałam.
I podziwiam te Panie Młode co to tam po  tych ruinach w szpileczkach i sukni wchodziły...





M. z Tolą śmigali po najwyższych wieżach. Nawet Baszta Kredencerska nie była im straszna.
Ja w tym miejscu odpuściłam. Zawał prawie i tak zaliczyłam, gdy obydwoje długo nie schodzili,
a ja w pewnym momencie usłyszałam krzyk dziecka... Nie życzę nikomu takiej wyobraźni ;)





Jeśli będziecie kiedykolwiek w pobliżu koniecznie wstąpcie,
ale jeden pełny dzień to zdecydowanie minimum...

13 komentarzy:

  1. Na wyjazdach i w czasie podróży bardzo nie lubię takich odciągaczy od zabytków i miejsca do którego się rzeczywiście przyjechało. Zamek w Ogrodzieńcu to przepiękna sprawa. To tam warto się udać przede wszystkim. Pierwszy raz gdy tam pojechałam, byłam przerażona tym całym jarmarkiem. Tor saneczkowy, dmuchane zamki... po co to wszystko i dlaczego w takim miejscu?! O ile piękniejszy byłby zamek bez tego cyrku dookoła. Dzieci nie odciągnięte innymi atrakcjami mogłyby w 100% cieszyć się monumentalną budowlą, poznawać historię... Cały klimat tego miejsca znów zepsuła żądza pieniądza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wszystko zależy od dziecka.
      My zamek zwiedziliśmy jak ostatni i uważam,że to był dobry krok. Tola zużyła nagromadzoną podczas siedzenia w samochodzie energię i miała wszystkie atrakcje już za sobą. To spowodowało, że bardzo chętnie poszła z nami zwiedzić zamek. Chętnie odwiedzała każdy zakątek ruin, wychodziła po schodach, podziwiała widoki. I była niesamowicie dumna z siebie, gdy z tatą wyszła na najwyższą basztę, kiedy to ja zostałam,bo się bałam.
      Osobiście uważam, że są plusy i minusy tego "jarmarku",a na pewno jest spoooro osób, które nie odwiedziłyby zamku gdyby nie park doświadczeń i miniatur.

      Usuń
    2. Zgadzam się w stu procentach, byłem tam dawno temu,a to co teraz tam zrobiono, woła o pomstę do nieba,tak zniszczyć otoczenie najpiękniejszych ruin w Polsce.Ktoś powinien za to odpowiedzieć
      Polecam artykuł historyka sztuki , co o tym sądzi
      https://zamkinanowodotcom.wordpress.com/2013/06/17/jarmark-ogrodzieniec/

      Usuń
  2. Widać po wszystkich, że się świetnie bawiliście! Mi niestety daleko nawet do Krakowa, bo jestem spod Bydgoszczy... ale mam Kraków na liście do odwiedzenia. Jak na studenta przystało, czekam na okazję z tanimi biletami i noclegiem i wtedy pakuję walizki :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kraków na prawdę warto odwiedzić. My mamy ok 57km i choć od dawna do Krakowa powracamy to nadal jest on dla nas nadal nieodkrytym miastem ;) Zawsze okazuje się,ze jeszcze tego nie widzieliśmy, że tu nie byliśmy,a a tam powstało nowe warte zobaczenia miejsce ;)
      Życzę, by taka okazja nadarzyła się już niedługo :)

      Usuń
  3. My bylismy w parku doswiadczen w Krakowie i podobne atrakcje "techniczne" sa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba każdy park doświadczeń bazuje na tych samych lub bardzo podobnych "atrakcjach" W Krakowie też byliśmy i faktycznie wiele rzeczy to powtórka ;)

      Usuń
  4. super spędzony dzień !miejsce warte odwiedzenia :)
    kurcze ja tych schodów to się boję ale głównie przy schodzeniu;) no i od razu mi się przypomina zima jak byliśmy w szklarskie porębie i mieliśmy zobaczyć wodospad ale spanikowałam bo były tam metalowe i jak dla mnie za ślisko i miałam lęki że polecę w dół i czekałam aż Madzia z tatą wrócą i po 15 min dopiero doszłam do siebie tzn lęk panika zanikła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Metalowych jeszcze bardziej nie trawię, a wykonane z takiej metalowej kratownicy przez którą wszystko widać - paraliżuje mnie na samą myśl - to mój największy koszmar.
      A miejsce na prawdę polecamy, my bawiliśmy się na prawdę super i do domu wróciliśmy po 21 ;)

      Usuń
  5. Fajna sprawa, bo w sumie mozna zaliczyc dwa w jednym ;) Ja tam uwielbiam wszelkiego rodzaju atrakcje, a jak jeszcze widze radosc Nadii z tego, ze gdzies mogla pojsc, cos zobaczyc, skorzystac ... to juz cala jestem happy :)

    OdpowiedzUsuń
  6. My także byliśmy z naszymi maluchami - wspinanie po ruinach bardzo im się podobało. I mimo, że w dole widziały te wszystkie kolorowe atrakcje, które na nie czekały nie było mowy o marudzeniu by już kończyć. Ja polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten zamek mam na liście odwiedzonych w 2010 roku i muszę przyznać, że cieszę się, że zwiedziłam go właśnie wtedy, a nie teraz. Nie lubię jak przy takich właśnie atrakcjach porobione są jakieś parki rozrywki. Zamek to zamek a nie jakieś cuda na kiju..

    OdpowiedzUsuń
  8. Dobrze wiedzieć, że jest takie miejsce. Jak będziemy w pobliżu to z pewnością się wybierzemy :)

    OdpowiedzUsuń